PÓŁ WIEKU HORRORU "Fakty i Mity" red. Marek Szenborn współpraca: AS 2009-06-06 Kto ma słabe nerwy, niech lepiej tego nie czyta Oto   kolejna   porcja   zeznań   tych,   których   Irlandia   oddała   pod   skrzydła   Kościoła,   dziś   dorosłych   ludzi.   Komisja,   która sporządzała przez 9 lat cytowany dokument, nie podaje nazwisk świadków. Są tylko imiona. Jest np. Sean (miał wtedy 6 lat), który opowiada o pewnej zakonnicy: "Kiedy   zaczynała   mnie   bić,   nie   mogła   przestać.   Biła   kijem   i   paskiem.   Biła,   biła   i   biła   bez   opamiętania.   Udało   mi   się uciec,    dobiegłem    do    drzwi,    otworzyłem    je.    Tuż    przy    schodach    znowu    mnie    dopadła,    biła    nadal.    Spadłem    ze schodów,   na   dole   siostra   już   była   nade   mną.   Takie   bicia   były   zupełnie   za   nic,   wszyscy   byliśmy   maltretowani.   Siostra   biła   nas, dopóki ktoś jej nie powstrzymał". Sarah:      "Biły   nas   też   twardymi   trzcinami.   Trzciny   miały   około   dwóch,   trzech   stóp   długości.   Biły   nas   w   klasie   na   lekcjach,   przy wszystkich,   i   w   nocy.   Kazały   stać   na   jednej   nodze,   później   biczowały.   Jak   ktoś   stracił   równowagę,   to   wszystko   zaczynało   się   od początku. Musiałyśmy stać prosto, żeby przestały bić". Ava:   "Nie   było   zrozumienia   tego   systemu,   nikt   nie   potrafił   powiedzieć   stop.   Jeżeli   starsza   osoba   bije   cię,   uznawaliśmy,   że   tak   musi być.   Myślałam,   że   to   normalne.   Potem   dowiedziałam   się,   że   młode   siostry   od   samego   początku   były   uczone,   jak   postępować   z dziećmi.   Nawet   przymuszano   je   do   tego   siłą.   Mówiono   im,   że   >>dzieci   trzeba   bić   od   małego,   żeby   wyrosły   na   ludzi<<.   W   końcu zaczynały w to wierzyć. Później w tych >>metodach wychowawczych<< chciały być jak najlepsze. Prześcigały się nawzajem". Grace:      "Wyjścia   do   toalety   były   odnotowywane.   Uczniowie   mogli   załatwiać   swoje   potrzeby   tylko   dwa   razy   dziennie,   i   to   w   ściśle określonych godzinach. Co do sekundy. Na każdorazowy pobyt w toalecie (te dwa razy) miałam po pięć minut". Conor:   "Kiedyś   nie   wytrzymałem   –   bo   już   nie   mogłem   –   i   poszedłem   do   toalety   bez   niczyjej   zgody.   Siostry   przyłapały   mnie.   Jedna   z nich   kazała   mi   klęczeć   i   biła   w   plecy   tak   mocno,   że   trzcinowa   pałka   poraniła   jej   dłoń,   a   ja   nie   mogłem   spać   na   plecach   ponad miesiąc". Ksiądz Matthew Gaffney:  (z irlandzkiego Instytutu Miłosierdzia): "To prawda, kary cielesne były stosowane, ale wyłącznie po to, by utrzymać dyscyplinę. Zaliczało się do nich bicie i chłostanie". Ava:   "Gdy   byłyśmy   niegrzeczne   (zdaniem   zakonnic),   nasze   łóżka   polewano   wodą.   Także   kołdry.   Całą   noc   spałyśmy   w   mokrej pościeli. Ta kara podobno nie była nielegalna. Była zapisana w statucie szkoły". Leah:      "Golono   nam   głowy.   Siedmioletnim   dzieciom.   Dziewczynkom.   Do   gołej   skóry.   Kazano   rozbierać   się   do   naga,   zakonnice kazały   się   schylać   i   biły   po   całym   ciele,   najbardziej   w   pośladki,   żebyśmy   nie   mogły   siedzieć.   To   nie   chodziło   tylko   o   jeden   dzień. Kiedy   taką   karę   otrzymywało   się   codziennie,   to   z   siedzeniem   miało   się   już   problemy   nieustanne.   Nawet   po   zagojeniu   ran.   Po   tym wszystkim nadal mam problemy z siedzeniem. A mam 40 lat!". Eva:      "Jeśli   w   Rosminians   (jeden   z   kościelnych   sierocińców)   jakieś   dziecko   zsiusiało   się   w   nocy   w   łóżko,   to   miało   polewaną   pościel   i swoje    ubrania    moczem    przez    kilka    miesięcy.    Moczem    innych    dzieci,    który    w    tym    celu    gromadziły    zakonnice.    Powszechnie stosowaną karą było jedzenie kału własnego i innych". Brat   Olivero:      "Kiedy   przybyłem   do   tej   katolickiej   szkoły,   to   zobaczyłem,   że   chłopcy   za   każde   wykroczenie   byli   wysyłani   do   brata Arrio,   który   bił   i   katował   >>łobuzów<<.   Tak   ich   nazywał.   Przez   lata   dzieci   straszono,   że   jak   będą   niegrzeczne,   to   pójdą   do   brata Arrio.   Bano   się   go   jak   diabła.   Dochodziło   nawet   do   aktów   samookaleczeń.   Dzieci   zadawały   sobie   rany   po   to,   by   nie   dostać   się   w ręce brata Arrio. To był demon, miał obłędny wzrok". Olivero   zapytany,   dlaczego   o   takim   horrorze   nie   powiadomił   organów   ścigania,   odpowiedział,   że   maltretowane   było   bardzo   małe dzieci, które nie byłyby w stanie potwierdzić jego doniesień. Luke:      "Brat   Arrio   był   diabłem.   Związywał   małe   dzieci   tak,   że   nie   mogły   się   ruszać.   Robił   z   nich   coś   w   rodzaju   krzyża.   Ręce rozłożone,   nogi   skrępowane...   Potem   bił.   Jak   przestał,   to   robił   dziecku   coś,   co   nazywało   się   majtkami   ze   sznurka.   Sznurek   wokół bioder,   sznurek   pomiędzy   pośladkami...   Bardzo   ściśnięty.   Kilkoro   z   nas   chodziło   w   takim   stroju   na   zajęcia   z   religii.   Cały   dzień.   Za karę... Pamiętam jedną dla niego charakterystyczną rzecz: nigdy żadnemu z nas nie spojrzał w oczy. Nawet nie znam ich koloru...". James:   "Brat   Arrio   nie   był   diabłem.   Bo   takie   określenie   obraża   diabła.   W   kościelnej   stołówce   zabronił   nam   raz   na   zawsze   korzystać z   rąk.   No   więc   jedliśmy   z   misek   jak   zwierzęta.   Jeden   posiłek   dziennie.   Mieliśmy   po   6   lat.   Kiedyś   poskarżyłem   się   mojemu   ojcu. Przyjechał   w   odwiedziny   z   Anglii.   Powiedział,   że   jestem   bardzo   wychudzony   i   posiniaczony.   Opowiedziałem   mu,   co   tu   się   dzieje, zabrał   mnie   wtedy   do   brata   Arrio   i   zapytał,   czy   to   prawda.   Arrio   oczywiście   wyparł   się   wszystkiego,   powiedział,   że   ja   nie   chcę   jeść   i ciągle   wdaję   się   w   bójki.   Ojciec   mu   uwierzył,   bo   ja   miałem   tylko   6   lat.   Za   to,   że   się   poskarżyłem,   Arrio   bił   mnie   codziennie   przez dziesięć tygodni". Sophie:      "Gdy   dziewczynki   zaczynały   być   kobietami,   to   znaczy,   kiedy   po   raz   pierwszy   miały   okres,   były   bite   jako   nieczyste.   Siostry mówiły,   że   to   na   pamiątkę   grzechu   pierworodnego.   Miałam   13   lat,   kiedy   to   się   stało.   Przeraziłam   się,   gdy   stamtąd   pociekła   mi krew.   Gdy   powiedziałam   o   tym   siostrze   zakonnej,   dostałam   w   twarz.   Posiłki   ograniczono   mi   do   jednego   dziennie.   Nigdy   nie dostałam żadnej podpaski". Adam:      "Kazano   nam   nauczyć   się   na   pamięć   całego   katechizmu   i   zabierać   go   na   każde   zajęcia.   Pamiętam,   jak   jeden   chłopak zapomniał   go   wziąć.   Siostra,   która   prowadziła   wtedy   zajęcia   (nazywała   się   Tyra),   powiedziała,   że   dla   przykładu   pokaże   całej   klasie, co   się   stanie,   jak   ktoś   zapomni   materiałów   lekcyjnych.   Biła   tego   chłopaka   na   naszych   oczach   prawie   przez   całą   godzinę.   Krwawił,   a ona nadal go biła. Wszyscy byliśmy przerażeni, że go zabije, ale baliśmy się zareagować w jakikolwiek sposób". Sean:      "Gdy   siostry   uznały,   że   zachowuję   się   źle,   wylewały   na   mnie   pomyje   z   wiadra,   które   stało   w   kuchni.   Śmierdziałem   potem przez kilka dni, bo nie pozwalały mi się wykąpać". W   latach   1930–1980   w   katolickich   sierocińcach   Irlandii   zaginęło   bez   wieści   2   tysiące   dzieci   (5   procent).   Dotąd   nikt   nie   wie,   gdzie znajdują   się   ich   groby!   Część   dzieci   zapewne   umarła   z   powodu   chorób.   Autorzy   raportu   nie   mają   jednak   wątpliwości,   że   wiele dzieci    zostało    zamordowanych,    niektóre    zapewne    po    brutalnym    zgwałceniu.    Pominąłem    w    drugiej    (ostatniej)    części    tego kościelnego   horroru   wstrętny   aspekt   seksualny   i   pedofilski.   Czy   jest   lepiej?   Nie,   może   nawet   jest   jeszcze   gorzej.   Każde   dziecko, którego wypowiedzi tu przytaczamy, w chwili, gdy robiono z nim to, co robiono, nie miało więcej niż 13 lat. Niech tym draniom ich Bóg to wybaczy! Marek Szenborn współpraca: AS
Molestowanie małoletnich, przez katolickich księży jest problemem globalnym Jest wyrazem nie tylko seksu, ale także poczucia bezkarności i władzy, jej codziennego nadużywania i arogancji  wśród ludzi w sutannach
Copyright © 2007 - 2018 RuchOfiarKsiezy.Org   |  Zakroczym.Info Dozwolone rozpowszechnianie materiału z zaznaczeniem skąd pochodzi
.
.
.
.
.