| RuchOfiarKsiezy.Org Blog Zirhana |
![]() | ||||
| Zaloguj | Utwórz Nowe Konto | Zmień Hasło | |||||
|
Cóż tam Panie w Polityce? Autor: ZIRHAN Sunday, 14-June-2009 Niby jest niedziela. Koniec 4-ro dniowego weekendu i powinno być spokojnie. Ale nie w Polsce! Dziś rano, znienacka zostaliśmy poinformowani o wejściu w życie, od poniedziałku nowego Prawa. Dotyczy ono rodzenia dzieci, a więc nas wszystkich którzy wspólnie dajemy początek nowemu istnieniu. Prawo poniekąd logiczne: O ojcostwie decydują geny. Wątpliwość: A co z dawcą plemnika? Będzie płacił alimenty? Tylko rodząca jest matką: A prawa do dziecka matki genetycznej? Możliwe komplikacje: Facet daje plemnika i on zapładnia jajeczko, następnie jest ono umieszczane w jego fałdach brzusznych. To wywołuje powstanie ciąży. Rodzi się dziecko. Jak wg. tego prawa powinno się traktować matkoojcodzieciozroba? Czy będzie on jednocześnie matką i ojcem? Tak to jest gdy zamiast naukowców zaczynają się wypowiadać debile bazujące na osiągnięciach nauki sprzed 2000 lat. Tekst jest bardzo krótki bo pisany w chwili wzburzenia. Nawet nie miałem czasu zagłębić się w literaturę. Piszę więc tylko o tym co myślę. A co wy na ten temat sądzicie? Macie możliwość wypowiedzi w komentarzach. Zapraszam. Religia - czy warto wierzyć? Autor: ZIRHAN Saturday, 13-June-2009 Matematyka od zawsze była moim ulubionym przedmiotem. Do dziś pamiętam ciekawe zadanie: „Opisz za pomocą równań różniczkowych proces usychania liści na drzewie w okresie od 01 do 10 listopada”. Prawda, że ciekawe? Nieodłączną częścią matematyki jest logika. Coś może być logiczne albo zupełnie pozbawione logiki. I tutaj ludzie mówiący o sobie „Wierzący” wymyślili ciekawy sposób obejścia pojęcia logiki. Wszystko czego nie rozumieją, czego nie pojmują, wrzucili w opasłe tomisko i nazwali to swą Religią. Jednym słowem, wszystko co przekracza ich zakres pojmowania jest ich wiarą. Tego zaś w co się wierzy, nie udowadnia się, bo się po prostu nie da. W sumie gdyby tylko na tym etapie zakończyli, nie stałoby się nic złego. Jednak oni od wieków starają się narzucić swój pogląd innym ludziom. Każdy kto jest zdolny do samodzielnego myślenia i nie traktuje wiary jako ostatecznej wyroczni, jest heretykiem. W wiekach średnich palono te osoby wraz z ich dorobkiem intelektualnym na stosach. Dziś również czynią to samo, tylko stosy są inne. Wierzący, a szczególnie Polacy-Katolicy są bardzo wygodni. Wszystkie święte księgi lizną tylko z grubsza, powierzchownie i uważają siebie za autorytety, bez mała ekspertów ds. wiary. Wiedzą co obraża ich uczucia, a co nie. Traktując księgi w ten sposób, całość wiary układa się im jakąś logiczną całość i to jest wszystko na co ich stać. Rzadko który z nich zechce wniknąć głębiej w ten problem. Mnie, mimo że jestem niewierzący, pchnęła w tym kierunku chęć poznania ich świata, chęć zrozumienia ich podejścia do życia i „życia” po śmierci. Tak więc któregoś dnia usiadłem sobie wygodnie i zacząłem uważnie czytać. Już po kilku pierwszych stronach zacząłem wątpić w jakąkolwiek logikę czytanych dzieł. W nich aż roi się od sprzeczności i wzajemnie wykluczających się faktów. Weźmy pierwszy z brzegu, może nawet jeden z najważniejszych dla chrześcijan. Jest jeden Bóg na świecie – to oczywiście mowa o zapożyczonym z Żydowskich wierzeń Bogu Jahwe. Izraelickie źródła mówią wyraźnie. Jest jeden Bóg! Nie ma tam mowy o jakiejkolwiek świętej Rodzinie, świętej Trójcy. Bóg nie ma też żadnego syna, bo niby do czego miałby być mu potrzebny, skoro sam może wszystko? Chrześcijanie zaś twierdzą, że ów Jahwe zesłał na Ziemię swego syna (którego nie miał) a ludzie nadali mu imię Jezus. Miał mieć również ów Bóg jakiegoś bliżej nieokreślonego nawet z imienia pomocnika tzw. Ducha Świętego, który niczym się nie wsławił poza zapłodnieniem Ziemianki Maryi. Dlaczego jednak Bóg mogąc zrobić to samą siłą swej woli miałby posyłać owego Ducha z celem prokreacji na Ziemię? Mało tego, Ziemianka wcale nie musiała rodzić mu syna, mógł przecież go stworzyć na swe podobieństwo tak jak stworzył Adama. Jeżeli jego zdaniem byłoby to zbyt mało, jednym cudownym kliknięciem mógł stworzyć Jezusa wraz z całą jego rodziną... Jednak nie postąpił tak, dlaczego? I teraz następuje newralgiczny moment moich rozważań. Gdybym dalej zamierzał pisać na ten temat, każde następne zdanie zaczynało by się od słowa „Dlaczego”! Reasumując, zamiast otrzymać odpowiedź, otrzymałem w niezamierzonym prezencie tysiące nowych pytań. Odpowiedzi proponowane przez chrześcijan są bezsensowne i nielogiczne. Wszystkie są udzielane w oparciu o owo przytoczone wcześniej przeze mnie tomisko z nazwą Religia. Jeżeli wierzysz to się nie pytaj, a jeżeli się pytasz to nie wierzysz. To ja dziękuję serdecznie za taką wiarę. Nie jest nawet w minimalnym stopniu logiczna. A czymś co nie jest logiczne, nie ma sensu zajmować się. Szkoda czasu! Biblia, Testamenty i Ewangelie są ostatnimi książkami, które mógłbym komukolwiek polecić do przeczytania. Co prawda odrzucając elementy wiarotwórcze, czyli bajkę o Bogu i jego rodzinie, istnienie miliardów aniołków (po co aniołki w niebie? ) oraz dodając inne źródła pisane Egipskie, Rzymskie i Helleńskie, otrzymujemy dość ciekawe źródło poznawcze ówczesnego świata i niegdysiejszej myśli ludzkiej. Jednak nic więcej ponad to nie otrzymacie! Do Apostatów Autor: ZIRHAN Friday, 27-March-2009 Ten tekst jest tak istotny dla ruchu sprzeciwu, że nie mogłem go pominąć. Jednocześnie nie chciałem go dublować za pomocą jakichś przeróbek.
Dzięki uzyskanej zgodzie jego autora, Pana Leona Bod Bielskiego publikuję go na naszych łamach.
Szanowni apostaci i wy, ludzie chcący żyć jeśli nie według nakazów Ewangelii - to przynajmniej wedle głoszonego w czasach pierwszej Solidarności hasła: ”nic o mnie beze mnie”, czy coś w tym rodzaju!Myślę, że mam cenną sugestię dla wszystkich chętnych opuścić na zawsze katolicki kierdel z baranami, owieczkami, i furt zdemoralizowanymi ”bacami i juhasami”. Zaskoczonemu naszym przybyciem na plebanię plebanowi przedstawiamy znany Wam już pewnie z Sieci (www.apostazja.pl) pisemny akt, w którym możemy poniższe sugestie wymienić jako główny lub poboczny powód apostazji. Gdy on zaczyna swoją nakazaną mu przez biskupków biurokratyczną mantrę czy inne ”nawróceńczo-otrzeźwieńcze” dyrdymałki - możemy w tym momencie powiedzieć tekst, po którym wielebnemu biret się przekręci, o ile nie zleci... ”Proszę księdza. Czytając Pismo Święte ze zgrozą stwierdziłem, że w nie mającym nic wspólnego z chrześcijaństwem Kościele katolickim nie ma też... chrześcijan!! Mało tego - praktykujący do bólu niechrześcijański chrzest Kościół kat. sam de facto i de jure wykluczył się z grona Kościołów, mogących być podejrzewanymi o chrześcijańskie powinowactwo - i to jest główny powód mojej apostazji”. Jeszcze bardziej zdziwionemu plebanowi kontynuujemy: ”Zachęcony przez hierarchów do czytania Pisma Świętego przeczytałem, że ”kto uwierzy, a o-chrzci-się, ten będzie zbawiony”. Podkreślam z naciskiem: ”o-chrzci-się”!! W momencie, gdy mnie chrzczono (pokreślam: chrzczo-no!!), nie miałem ani rozumu, ani woli, ani tym bardziej - co jest prostą implikacją - jakiejkolwiek, a co dopiero dojrzałej do decyzji o akcie chrztu, dostatecznie silnej wiary, którą awansem wmówili i próbowali ją we mnie iście szamańskimi sztuczkami ”zakląć” moi rodzice chrzestni, a co jest niedopuszczalnym w tym przypadku przez Ewangelie działaniem ”per procura” - i zarazem pierwszą tak poważnie zgwałconą w moim Kościele, ewangelicznie nakazaną procedurą!! To pierwsze z szeregu poważnych pogwałcenie zbawienniczej procedury, a musi ksiądz wiedzieć, że z powodu pogwałcenia procedur (np. śledczych) niejeden faktyczny, seryjny morderca zostawał na samym początku ciekawie zapowiadającego się procesu uniewinniany, śmiał się w twarz organom oraz rodzinom ofiar - i - choć wszyscy mieli świadomość, że to on jest winowajcą - z powodu nieuctwa jakiegoś policyjno-prokuratorskiego abnegata i ”konowała” - nietknięty wychodził na wolność! Drugim powodem, dla którego postanawiam opuścić Kościół niechrześcijański, bo przecież katolicki, jest samo pogwałcenie tak ważnego elementu, jakim jest... motywacja, a właściwie jej kompletny brak u osoby chrzczonej, zaznaczam - chrzczo-nej, nie chrzczą-cej - się!! Pierwszym powodem był brak wymagalnej wiary - drugim jest wyraźnie wskazana motywacja osobista: ”kto ochrzci się - ten będzie zbawiony”, tymczasem ja... zostałem o-chrzczo-ny, a to, proszę księdza, nie to samo, i ksiądz - osoba po maturze i studiach doskonale o tym wie!! Różnica jest tu iście biegunowa: to jak różnica między ”zgwałcić” - a ”zostać zgwałconym”, ”zabić się” - a ”zostać zabitym”, ”ośmieszyć się - a ”zostać ośmieszonym”, ”powiesić się” - a ”zostać powieszonym”, ”zastrzelić się” - a ”zostać zastrzelonym...” itd...itp. Niech się ksiądz w tym momencie nie dziwi, że w tak diametralnie różnym od wymaganego stanie prawnym i gwałcącym ewangeliczne zasady ”u podstaw” podejściu Kościoła katolickiego do procedury chrztu nigdy - a mam już w tym stanie oszustwa stracone (wpisać liczbę) lat życia - ani nie byłem, nie nie jestem nawet nominalnym chrześcijaninem , ani - jak mi wmawiano - chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego - co najwyżej jestem bezprzymiotnikowym katolikiem... świecącym oczami za swój apostacki (bo przecież nie apostolski...) Kościół... z gołymi okładkami zgwałconej Ewangelii w ręku!Pozostając członkiem Kościoła rzymskiego nominalnie mogę co prawda uchodzić za katolika, jednak realnie - nie mogę w nim uchodzić za chrześcijanina, co - gdybym nadal tkwił w jego spisach jako aktywny członek - jednoznacznie wyklucza mnie z grona ludzi mogących ubiegać się o zbawienie, osiągalne jedynie w ściśle przestrzeganym trybie ewangelicznym, a ”łańcuch” poprawnych, ewangelicznie wyartykułowanych zdarzeń jest taki: wyrażona przez dorosłego, zdecydowanie przekonanego osobnika wiara - dobrowolny chrzest - i dopiero po ”chrzcie janowym”, czyniącym ze mnie chrześci-janina - zbawienie. Ciężki, kołyskowy gwałt,jaki mi zadał Kościół katolicki swoją niechrześcijańską, wypaczoną i postawioną na głowie ideą ”chrztu pokropkowego per procura” nie pozwala mi ani tego swoistego aktu pedofilii Kościołowi zaakceptować ani przebaczyć, ani tym bardziej tkwić w jego strukturach, nawet w roli szeregowego katolika. Nie chcę bowiem dawać Kościołowi powodów i okazji do dalszego gwałcenia mnie teraz, tym bardziej gdy jestem już dorosły i - czego nie miałem, kiedy mnie bezwolnie ”wrabiano w katolicyzm” - mam wolną wolę pozwalającą mi z niego ”wyjść, aby nie być współuczestnikiem Jego dalszych grzechów, i nie podpaść pod karę, jaka niechybnie musi go kiedyś za jego gwałty spotkać”! Do widzenia księdzu proboszczowi”! Apostazja - propozycja nr.2W pisemnym akcie apostazji z Krk możemy również użyć następującej argumentacji: Każdy system prawny oparty na sprawiedliwości, logice, odpowiedzialności cywilnej oraz karnej stron zawierających umowę, zobowiązanie, akt notarialny bądź inną formę aktu woli związanego z dobrem materialnym bądź moralnym szczegółowo reguluje warunki brzegowe ”transakcji” i aktów prawnych z takich okazji sporządzanych. Z reguły odwołują się one do imponderabiliów najwyższego rzędu, jak Bóg, honor i wiara. Przysięga wierności, lojalności i dozgonnego oddania stawia stronie czyniącej ten akt - co oczywiste - pewne minima określające przedtem i potem wartość prawną takiego aktu. Pojęcie tzw. ”zdolności osoby fizycznej do czynności prawnej” określa jej: minimum wiekowe, stan psychiczny, wymagalną nieubezwłasnowolnioną poczytalność itp. Bez określonego minimum wiekowego osoba fizyczna nie może podjąć żadnej skutecznej prawnie czynności cywilno-prawnej, zawrzeć umowy, promesy, aktu darowizny itp. - ani nikt nie może od takiej osoby skutecznie dochodzić spełnienia postanowień podjętych przez nią w okolicznościach niespełnienia choć jednego w/w, brzegowego warunku wymagalnego. Niestety - chrzest katolicki nie spełnia żadnego z minimalnych warunków brzegowych, mogących skutkować ważnością tego fundamentalnego aktu, gorzej - dla ochrzczonych ”chrztem katolickim” staje się źródłem ciągu życiowych nieszczęść, potknięć, błędów i wypaczeń, jako że katolicka procedura ”chrzcielna” z premedytacją łamie podstawowe, znane ludzkości wymagania prawne, gdyż: - osoba - nazwijmy ją na wyrost i niezgodnie z prawdą: ”zainteresowana”, jako że chrzczona (a tak naprawdę gwałcona) chrztem kołyskowym - zainteresowana z przyczyn powyższych i poniższych być nie może - czyli jako chrzczone chrztem katolickim niemowlę nie wyczerpuje żadnego ze znamion wymagalnych do zaistnienia legalności aktu, określonych zarówno przez prawo stanowione, jak też przez prawo naturalne, na które wspomniany Kościół tak często, z iście inkwizycyjnym żarem w oczach lubi się powoływać, ilekroć widzi w tym swoje merkantylne korzyści lub zagrożenie swoich przyziemnych interesów, - jako niemowlę nie ma ona świadomości swojego istnienia, jak trup, zygota, osoba w śpiączce itp. - jest osobą skrajnie, modelowo niepełnoletnią, co z gruntu dyskwalifikuje ją jako osobiście (”kto_o-chrzci_się!!”) niezdolną do czynności prawnych, - choć w danym momencie ”osoba” jest podczas aktu chrztu obecna fizycznie - nie jest obecna mentalnie i nie może z przyczyn powyższych świadomie w tych oczywiście bezprawnych czynnościach uczestniczyć, a więc podpisywać dokumentów końcowych, wyrazić aprobaty bądź dezaprobaty tego wszystkiego, w co jest w danym momencie szamańskimi sztuczkami i zaklęciami ”wkręcana” i ”wrabiana” przez szamana i osoby trzecie, - ani w momencie chrztu, ani przedtem ani w trakcie nie istnieje żaden dokument, którym sam ”zainteresowany” ustanawiałby ewangelicznie nieprzewidziane i niedopuszczalne, więc doktrynalnie nieważne pełnomocnictwo do per procura zastępowania go w procesie chrztu przez osoby trzecie - czyli tzw. ”ojca i matkę chrzestną”. Sytuacja ta przypomina stan prawny osoby zmarłej, nieprzytomnej, w śpiączce bądź poddanej działaniu ”pigułki gwałtu” - wszystko, co osoby trzecie czynią z nią ”w trakcie” odurzenia - z wyjątkiem wyłączonych spod penalizacji działań osób biorących w akcji ratunkowej - jest ściganą prawem, karalną zbrodnią na osobie doprowadzonej siłą bądź podstępem do stanu bezbronności!! Jest kwalifikowanym gwałtem-zespołem działań czynionych przy wyłączonej woli, częstokroć ze szkodą dla jej dobrostanu obecnego jak i w odniesieniu do późniejszych jej losów: utraconego zdrowia (choroby weneryczne, psychozy, lęki, stany maniakalne, próby samobójcze...), zszarganej opinii, związanych z tym zminimalizowanych lub zgoła pogrzebanych perspektyw zawodowych i tragicznych losów jako np. w konsekwencji gwałtu niedoszłej matki czy innej formy traumy niespełnionego rodzicielstwa. Chrzest kołyskowy - jak każdy gwałt -nosi zatem znamiona gwałtu zadanego w stanie pełnej, z premedytacją zadanej bezbronności wynikającej z farmakologicznie (w tym wypadku bezbronności będącej konsekwencją niemowlęctwa) wywołanej nieświadomości. Tym samym sprawcy gwałtu na osobie doprowadzonej do stanu bezbronności bądź ten stan wykorzystujący nie mogą przywoływać na swoją obronę niczego, do czego osoba nie tyle nawet zgwałcona, co tylko doprowadzona do stanu bezbronności, mogła się ewentualnie zobowiązać ustnie bądź pisemnie - a tym bardziej do dochowania zaklinanej w chrzczonego wartości generalnych i zasadniczych dla człowieka: wiary (bądź niewiary), stylu życia i religijnego obyczaju! Chrzest rzym-kat. wyczerpuje znamiona szczególnie perfidnego gwałtu pedofilskiego. Odbyty w stanie naturalnej nieświadomości i bezbronności - niczym ten brzemienny w skutki stosunek pod wpływem tabletki gwałtu - jest ”gwałtem” decydującym o ścieżce życiowej i losach osobistych zgwałconego w kołysce dziecka. Pomimo późniejszego wykreowania się u osobnika tak ”wrobionego” światopoglądu różnego od narzuconego przez Kościół podczas gwałtu zwanego chrztem, zgwałcony najczęściej nie ma dość sił i odwagi, by w wieku dojrzałym podjąć się terapii i pozbyć się skutków życiowych wszelakiego zadanego mu wtedy ”zakażenia”. Nie może stanąć na wysokości zadania i by wyrwać się spod nadal sprawowanej przemocy kościelnych gwałcicieli - a nawet... prawnie dochodzić swoich krzywd przed sądem!! Jakże często tak ciężko moralnie pokrzywdzonemu przez Kościół nie starcza odwagi, by wystąpić z tej gwałcicielskiej Instytutki, jaką dla setek milionów ”ludzi urodzonych wolnymi” staje się i do końca życia jest Kościół Rzymsko-pedofilski!! Skutkiem tego jest stresogenna rezygnacja i apatia wynikająca z konieczności egzystencji tak ”zakażonego” w stanie schizoidalnego rozdwojenia jaźni, pod ciągłą, psychospołeczną presją parafialnie zdefiniowanego, środowiskowego terroru, co wymusza na nim działania niezgodne z jego obecną, ukształtowaną już wolą - myśli bowiem jedno, czyni drugie, wierzy w trzecie, mówi czwarte... Tym samym staje się idealnym materiałem na wyznawcę kolejnego ”boga o czterech twarzach”, podobno dla naszego dobra i zbawienia dusz 1000 lat temu nawałą watykańskiego najeźdźcy znad Wisły wyrugowanego... a już na pewno sam staje się zakłamanym, obłudnym, wewnętrznie bezideowym bałwanem o ilości twarzy wykluczającej jakąkolwiek wiarygodność, czyli... czyni go nareszcie modelowym, upragnionym przez twórców... ”prawym Polakiem-katolikiem”!! Prawo ludzkie i boskie nie pozostawia cienia wątpliwości - zarówno gwałciciele, jak i ich nieważne jaką rangą i powagą w społeczności cieszący się pomocnicy - muszą ponieść zasłużoną karę! Zatem powyższym i poniższym pomocnictwo miliardom rodziców i przewodnictwo Kościoła Rzym-kat. w zbrodni pedofilnego gwałtu na niemowlętach zostało dowiedzione - i nie ulega wątpliwości!! Ich nieświadome kołyskowego pohańbienia ofiary z pokolenia na pokolenie nadal są mentalnymi, moralnymi i materialnymi ofiarami Instytutki Zbrodni, która czynem ciągłym - niczym proboszcz Moskwa z Tylawy pedofilnie, pokoleniowo ”przeskakujący z matek na córki” - doprowadza kolejne miliony do niekorzystnego rozporządzenia światopoglądem, fatalnie zmanipulowanymi uczuciami i czymś dla Krk najcenniejszym - swoim mieniem materialnym...! Rezygnując z dochodzenia przed sądami świeckimi sprawiedliwości i zadośćuczynienia za doznane krzywdy pragnę Ekscelencjom zakomunikować, że - w odmienności od aktu ochrzczenia-zgwałcenia mnie przez osoby trzecie przy mojej pełnej bezbronności i nieświadomości - wystąpienie z depczących wszelkie prawa struktur Kościoła katolickiego będzie dla mnie wystarczającym zadośćuczynieniem, a dla moich gwałcicieli - wystarczająco dolegliwą karą w postaci utraty dojnej ofiary jego katolickiej psycho-manipulacji i iście sekciarskiego, z premedytacją wykorzystywania ludzkiej łatwowierności, majętności i nadużycia ludzkiego zaufania do swojego fałszywego autorytetu! Na dalsze trwanie wyżej opisanego stanu pohańbienia mojej osoby nie wyrażam zgody - dlatego definitywnie, ostatecznie i nieodwołalnie postanawiam wystąpić z Kościoła, gwałcącego na swoich ołtarzach dzieci swoich też w niemowlęctwie zgwałconych dorosłych członków. Niniejszym pismem składam na ręce księdza proboszcza ten akt apostazji. PodpisAutor: Leon Bod Bielski, publicysta m.in portalu Racjonalista.pl oraz członek społeczności forum http://www.antykler.frix.pl HABEMUS SZARIAT Autor: ZIRHAN Wednesday, 04-March-2009 Z listu do wierzącej.... Jestem Ateistą. Wierzę w naukę i rozum człowieka! Jako dziecko bardzo lubiłem bajki. Jak się jednak okazało, wielu nie wyrasta ponad nie. Wolą pozostać dużymi, dorosłymi dziećmi.... Ci drudzy wybrali wiarę w religię, wiarę w bajkę dla dorosłych. A przecież w bajki nie należy wierzyć. One nie są dla dorosłych. Wyobraź sobie, że na twoje pytanie odpowiedziałbym, że wierzę w Czerwonego Kapturka i Kaczora Donalda. Pomyślałabyś o mnie - to jakiś czubek...! Więc jak sadzisz, co ja bardzo często myślę słuchając takich stwierdzeń z ust dorosłych osób? Wierzę w Boga i jego Matkę oraz Ducha Świętego? Jednak demokracja ma swoje prawa. Choć śmieszy mnie to, jednak każdy może sobie wierzyć w co chce, nawet w Czerwonego Kapturka! Czy ktoś lub coś cię do tego zmusza, nakazuje?Nie, ale sam rozumiesz taka tradycja. Zresztą zostałam już ochrzczona. Rodzice, znajomi są wierzącymi. Źle bym się bez tego czuła. Zresztą w ogóle mi to nie przeszkadza. Nie przeszkadza ci przekształcanie Polski w państwo wyznaniowe, katolickie?Przecież od zmian ustrojowych w 1989r wszystko ku temu zmierza. Wpierw sondowali na ile mogą sobie pozwolić, następnie małymi kroczkami rozpoczęli podążanie do swojej Nirvany. Nirvana dla nich, uciemiężenie dla ludzi. Odwiecznym celem kościoła jest utworzenie (państw!)państwa wyznaniowego, katolickiego. Czym będziemy się wtedy różnić od tak wyśmiewanych państw muzułmańskich? Niczym! Tam obowiązują prawa muzułmańskiego szariatu, a u nas będą obowiązywać prawa katolickiego szariatu. Kobieta zostanie sprowadzona do roli samobieżnego inkubatora rodzącego dzieci. Gotującej i sprzątającej darmowej siły roboczej. Wychodzić z domu będziesz mogła tylko w niedzielę, aby móc się pomodlić do Bożka w kilkuset osobach. Tak, kilkuset! Do jednego Boga, już będącego w trzech osobach doszły bowiem całe zastępy świętych, papieży, księży i zakonnic. To do nich, do ich obrazów już dziś się modlisz! Naprawdę nie zauważasz tego? A że nie są to czcze gadaniny to zwrócę twoją uwagę kilka faktów z naszej najnowszej historii. Krzyż na sali Sejmowej wieszano w ukryciu, pod osłoną nocy. Wieszali go jak zwykli przestępcy. I rzeczywiście, to było i jest przestępstwem. Według Konstytucji, w urzędach państwowych mogą wisieć tylko znaki państwowe, a więc godło Polski i flaga. Krzyż nie jest znakiem Polski, przynajmniej na razie. Jednak dlaczego taki stan rzeczy jest tolerowany? To wszystkim od razu mówi, że na tej sali nie stanowi się prawa lecz stanowi się i toleruje bezprawie. Inny fakt, to próba uchwalenia Ustawy że Chrystus jest Królem Polski. To że już mamy za Królową Polski Matkę Boską to jeszcze za mało? Przecież to prawdziwe kuriozum, że główny organ demokratycznej władzy usiłuje przekształcić nasz kraj w monarchię! Obiera sobie Króla i Królową. Wstyd i śmiech na oczach całego świata. A co powiesz na oficjalne Sejmowy modły o deszcz? Modlono się o to do Marii Panny... W XXI wieku! Czyżbyśmy się znajdowali w sercu dzikiej Afryki, gdzie jak „W pustyni i puszczy” Kali modlił się do swojego Mzimu o deszcz? A fakty z ostatnich dni? W Sejmie powołano wielki, bo 100 osobowy Zespół na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej. Jego głównym celem jest między innymi „stała troska o zgodność polskiego prawa z zasadami Katolickiej Nauki Społecznej”. Zespół oświadczył, że będzie recenzował, nadzorował, cenzurował i negował wszystkie poselskie inicjatywy i ustawy, które w jakikolwiek sposób nie odpowiadałyby katolickiej ideologii. Wewnętrzny regulamin pozwala na usunięcie z obrad każdej osoby lub grupy osób, których obecność zakłócałyby lub mogłaby zakłócić sprawne przeprowadzenie obrad. Podkreślam, wystarczy sama obecność takich osób i przypuszczenie, że mogą wyrazić swój sprzeciw! Podobny w sensie był jeden przepis stalinowskiego Prawa - "Знал но не сказал" - czyli wiedział, ale nie powiedział (nie poinformował). Jednak najbliższa niemu była możliwość aresztowania za samo przypuszczenie możliwości popełnienia przestępstwa. Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu i zostajesz aresztowana, bo przecież mogłaś coś ukraść! Ktoś sobie tak pomyślał i to wystarczyło. Zespół na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej stwierdził, że nie ma sensu tworzyć nowego prawa, poprawiać starszych przepisów. Wystarczy przepisać i odpowiednio zredagować tekst Biblii i wszystkie mądrości Papieskie. Rzeczywiście, po co łamać sobie głowy ustawą o bioetyce itp. Zapłodnienie in Vitro jest zakazane przez papiestwo, więc postąpić podobnie, zakazać. Przeciwdziałanie niechcianej ciąży? A po co, zakaże się używania prezerwatywy, wycofa wszystkie środki antykoncepcyjne. Dziewczęta w nieprzyzwoitym mini? Nakaże się prawidłowy wzór ubioru. Suknie szczelnie zakrywające ciało, włosy schowane pod chustą lub czepkiem. Taniec? Jako źródło wszelkiego zła, rodzącego w mężczyznach pokusy należy zakazać. I wiele, wiele innych pomysłów rodem ze skretyniałej Ambony. Czy to nie jest forma Katolickiego Szariatu? Skoro tak bardzo tego chcesz – to będziesz tu miała swój wytęskniony Katolicki Szariat.Tylko co zrobisz, gdy przestanie ci się to podobać? Uciekniesz, wyjedziesz gdzieś? Do jakiegoś normalnego kraju: Kanady, USA - jakiegoś innego w Demokratycznej Zachodniej Europie? Obawiam się, że to nie będzie takie proste. Nie będziesz miała paszportu. Bez ich zgody (Kleru) nie otrzymasz go, a granicę będziesz mogła przekroczyć tylko w obecności ojca lub męża. I tak dzięki swej wierze, zostaniesz w swojej wymarzonej religii na zawsze! Z katolickim pozdrowieniem: Habemus Szariat KIM JESTEM I DLACZEGO TU PISZĘ... Autor: ZIRHAN Sunday, 15-February-2009 Witam, to pierwszy mój wpis.Może na początek się przedstawię Moje imię Internetowe - Zirhan. Z mojego domu widać warszawski Pałac Kultury, pod warunkiem że jest ładna pogoda. Wiek. hm, może pozostawmy pustą tę rubrykę. Choć narodziny z pewnością odbyły się. :) I na pewno odbyło się to w czasach panowania tow. Gomółki. Poza jakimś potwornie długim i nudnym przemówieniem raczej niewiele sobie z tamtego czasu przypominam. Pamiętam żółty ser w sklepie z powodu wielkich dziurek, które dla dziecka były wielkim zaskoczeniem (wtedy jeszcze wozili mnie wózku). Myślałem, że jakieś myszki były głodne i wyjadły. Pamiętam jak babcia wpadła do domu i kazała wszystkim iść do sklepu kupić: sól, mąkę i cukier bo przez granicę przejeżdżają ruskie czołgi. Był to sierpień 1968r. czyli tzw. Praska Wiosna. Potem nastał tow. Gierek i nadszedł dla mnie najradośniejszy okres – młodzieńczy. Pierwsze miłości, pocałunki, romanse itd. Może właśnie dlatego ten okres tak miło wspominam? Wiedziałem, że istnieje Bóg, gdzieś tam stały kościoły i żyli księża, zakonnice i zakonnicy. Jednak, a może na szczęście, nie miałem z nimi bliższej styczności. Rodzice wychowywali mnie w poczuciu tolerancji oraz wiary w naukę i racjonalne myślenie. W 1978r dowiedziałem się, że mamy papieża z Polski. Byłem mile zaskoczony tym faktem. Tym że ktoś docenił Polaka, ale żadnych pień i zachwytów z tego tytułu nie wyrażałem. Dobrze że jest, i to było wszystko. Tym nie mniej jak każdy Polak przeszedłem chrzest, pierwszą komunię i bierzmowanie. Dlaczego?Ponieważ taki twór jak Polak niekatolik - ponoć nie istniał i nie istnieje. O tym, że jednak jest inaczej, zdałem sobie sprawę dopiero znacznie później. Po 1989r, po dniu szumnie nazywanym "dniem odzyskania niepodległości" oczy zaczęły rozszerzać mi się ze zdziwienia coraz bardziej. Zobaczyłem rozdźwięk pomiędzy tym co mi mówiono, a tym co się zaczynało dziać w tej niby "wolnej Polsce". Zrozumiałem, że wpadliśmy z deszczu pod rynnę. Czerwonych zastąpili czarni, jednak znacznie bardziej doświadczeni w rządzeniu i cyganieniu niż towarzysze z PZPR, KPZR i ze wszystkich pozostałych "bratnich do niedawna" partii. No ale cóż, blisko 2000 lat historii nie poszło na marne! Przede wszystkim Kościół zacząć wysuwać coraz to większe żądania majątkowe. Nie tylko występował o zwrot mienia posiadanego przed 1945r ale również ubiegał się o tę część zabraną werdyktami Królów Prus, Niemiec i Austrii oraz Cara Rosji. Nagle okazało się, że to życie w ubóstwie to fałsz i farsa! To wielkie kłamstwo księży, biskupów i całej tej rozmodlonej rzeszy świętoszków. To doprowadziło do przewartościowania moich poglądów. Przestałem popierać Kościół jako instytucję i zacząłem podchodzić do niego z wielką rezerwą. Zdenerwowałem się zwłaszcza gdy zajechawszy do Państwowego Urzędu w sprawie uzyskania koncesji, zażądano ode mnie deklaracji wiary! Zażądano bym im powiedział, czy jestem katolikiem. Po moim stwierdzeniu, że Konstytucja RP wyraźnie gwarantuje wolność wyznania, dodałem że nie powiem im nic więcej na ten temat. Rezultat był oczywisty. Koncesji nie otrzymałem. Ale wtedy jeszcze nie byłem wrogo nastawiony do wyczynów Kleru. Po wielu latach ukrywania różnych przestępstw, do których dochodziło za kościelnymi murami, wypłynęła w USA sprawa pedofilii. Jednego z najgorszych przestępstw jakiego może dopuścić się dorosła osoba względem bezbronnego dziecka. Tym nie mniej, myślałem jeszcze że ech... to gdzieś tam w Ameryce... Tam zawsze jakieś dziwne historie się dzieją, ale na pewno nie w Polsce, w Polsce do tego na pewno nie dochodzi. Mamy Papieża Polaka, wszyscy go kochają i modlą się do niego. Ponadto, przecież nasi księża to mimo wszystko dobre i życzliwe osoby. Jak Polak mógłby zrobić coś takiego polskiemu dziecku? A jednak mógł!I to nie jeden! Wiele spraw już zostało ujawnionych, a o ilu jeszcze nic nie wiemy z różnych przyczyn? To przelało u mnie kielich goryczy. Z osoby obojętnej stałem się wrogiem Kościoła i Księży. Ten fakt również pokierował mnie w stronę chęci niesienia pomocy poszkodowanym przez pedofilów, a w szczególności przez księży pedofilów. Bo oni mieli być przykładem moralności i dobroci, a okazali się większymi przestępcami niż zwykli pedofile, dlatego że stale mówili o miłości do człowieka, podkreślali dobroć Boga i wiarę w istnienie nieba po śmierci. Z ich postępowania można wydedukować tylko jedno. Że wiedzą, iż nie ma nieba i popełnianie grzechów na ziemi nie ma żadnego wpływu na tzw. życie po śmierci, bo czegoś takiego również nie ma! Dlaczego więc okłamują wszystkich dookoła? Czemu otumaniają ludzi?Jedynym wytłumaczeniem jest cwaniactwo. Bycie księdzem w Polsce pozwala na życie w luksusie i dostatku jakiego nie zapewni żaden inny zawód. I to bez żadnego, większego wysiłku. Nie ma drugiej takiej profesji, która za darmo wykształci, po skończeniu nauki da luksusowy dom i pewną, stałą pracę oraz niezłą emeryturę aż do śmierci. Księża są jedynymi "pracownikami", którym nie grozi bezrobocie i jedynymi posiadającymi uznaniowy immunitet niekaralności! Na szczęście podobnych do mnie jest więcej i będziemy dbali o to, by oni siedząc na ławie oskarżonych nie czuli się już Bogami, lecz zwykłymi ludźmi! Ludźmi najgorszymi z najgorszych. - PEDOFILAMI -PO ma niebawem ogłosić ustawę „O Chemicznej Kastracji”. Jestem zwolennikiem tej ustawy, ale chciałbym tam dodać obowiązek poddawania się jej wszystkim wyświęcanym na Księży. To nie jest jakiś patologiczny akt zemsty. Będąc w seminarium nadal będą mieli możliwość wyboru. Dopiero po podjęciu decyzji o własnej przyszłości (ksiądz, zakonnik, zakonnica) będą zobowiązani do tego aktu. Skoro oficjalnie głoszą czystość seksualną i życie w celibacie, potencja w tej dziedzinie jest im zbędna, a nawet przeszkadza w służbie pełnionej Bogu. Poprzednie | Następne
|
|